Nie mieć nic – smutno i źle, mieć – też niedobrze. Gdy wyjeżdżamy na urlop, ale nie chcemy zabierać ze sobą drogich drobiazgów, sentymentalnych pamiątek, złota i kosztowności, można je ulokować w banku jako depozyt. Ubezpieczenie takiego ruchomego majątku jest kosztowne, i tak naprawdę nie chroni przed złodziejem, ale jedynie zmniejsza dolegliwość kradzieży i utraty mienia. Odzyskanie wartości skradzionych rzeczy i przedmiotów, to nie to samo, co sam przedmiot i unikalna, prywatna wartość. W bankach znajdują się skrytki depozytowe. Niektóre mogliśmy oglądać na filmach gangsterskich i nie była to fikcja filmowa. Co więcej, każdy z nas może taka skrytkę posiadać. Złożenie w niej kosztowności daje nam gwarancję nietykalności drogocennych przedmiotów. Nikt, kto nie zna hasła nie będzie mógł pobrać czegokolwiek z depozytu, o ile zrobimy takie zastrzeżenie. W depozycie bankowym można składać nie tylko kosztowności, ale i pieniądze, ale również papiery wartościowe. Istnieją depozyty wartościowe lub rzeczowe. Przechowywanie czegokolwiek w depozycie jest płatne. Bank jako depozytariusz zobowiązuje się do przechowywania drogocennych przedmiotów z zachowaniem ich w stanie nienaruszonym, za odpowiednia opłatą. Wysokość jej jest uzależniona od wartości depozytu. Bank zobowiązuje się ma zachować przedmiot w stanie nienaruszonym i ochraniać go do czasu zwrotu. Miejsce oraz sposób przechowywania są określone w umowie, jaką zawiera się z bankiem. Zazwyczaj składający depozyt otrzymuje hasło umowne lub sam je określa, dostaje elektroniczny klucz, potwierdzające złożenie depozytu. Są to dane, których nie wolno nikomu udostępniać. Bardzo podobna zasada obowiązuje przechowywanie towaru w każdej przechowalni na dworcu czy lotnisku. Przechowujący jest zobowiązany do ochrony rzeczy mu powierzonej i oddanie jej w stanie nienaruszonym. Depozyty pieniężne składane w bankach, często są łączone z lokatami i podlegają oprocentowaniu. Bardzo wygodna forma ochrony naszych pieniędzy, które pozostawione na urlopie i tak zarabiają.