Czy to działa i jak?

Działa, co więcej banki oferują dodatkowe ubezpieczenie karty kredytowej, by w razie zaginięcia, zniszczenia czy kradzieży zagranicą nie denerwować się o wiele bardziej niż jest to potrzebne. Nowoczesne karty kredytowe są wyposażone w mikroprocesor, który podwaja bezpieczeństwo karty. Zasady przyznawania i obsługiwania karty kredytowej są formułowane w sposób czytelny i przejrzysty. Od wszystkich transakcji klient nie płaci prowizji, od tych zagranicznych również. Banki przeliczają transakcje bądź wypłaty dokonywane w bankomatach po bankowym kursie.

Czas kredytowania jest dokładnie taki sam, jak przy transakcjach dokonywanych w kraju i waha się od 50 do 56 dni, zależnie od banku. Ułomnością jest to, że kurs walutowy jest brany z dnia przelewu, a nie dnia zakupu, a więc nie możemy sobie wybrać czy coś kupić dzisiaj, bądź jutro biorąc pod uwagę wahania kursów. Wypłata gotówki z bankomatu w innym niż Polska kraju kosztuje zwykle kilka procent więcej. Przeliczenia też nie są korzystne dla klienta, a wynika to nie ze złej woli banków, ale zasad przeliczania. Kwotę transakcji w walucie danego kraju przelicza się na euro, a dopiero potem na złotówki. Ta drabinka generuje dodatkowe koszty. Wyjeżdżając zagranicę możemy się uchronić przed niekorzystnymi przeliczeniami bankowymi. Możemy otworzyć konto walutowe i do niego dobrać kartę płatniczą.

O ile wpłacimy na to konto jakąś kwotę, z której będziemy korzystać w podróży, to unikniemy kosztów przeliczenia. Płacąc kartą bądź wypłacając pieniądze z bankomatu, będziemy po prostu korzystać z własnych pieniędzy. Krajowe transakcje opłacane kartą przewidują ubezpieczenie zakupionych towarów na wypadek zaginięcia bądź uszkodzenia. Niestety, zagranicą to ubezpieczenie nie działa. Najnowszym technologicznym rozwiązaniem dotyczącym kart są karty zbliżeniowe. I choć ich stosowanie wywołuje wiele kontrowersji i zastrzeżeń, to klienci polubili tę formę płatności, która zagranicą jest również powszechnie stosowania.