Nic nie mieć – źle; mieć dużo – też problem, bo z posiadanym zasobem warto coś zrobić. W co inwestować, by nie stracić, a co więcej – jeszcze zarobić. Stajemy się społeczeństwem coraz zasobniejszym i przechodzimy przyspieszony kurs inwestowania. Każdy praktycznie może być inwestorem. Mając nawet niewielki kapitał można próbować go sensownie ulokować. No właśnie, w co warto? Lokaty, obligacje, akcje, nieruchomości złoto… To ostanie bardzo staniało. Wychodzimy z kryzysu, co daje szanse większego zysku na akcjach. Dziś łatwiej je kupić, bo są tańsze niż choćby w 2007 roku.

O rynku akcji decydują inwestorzy. Jeśli będą je kupować, rynek wzrośnie. Gdy przestaną – spadnie. Inwestowanie w obligacje i nieruchomości jest nieco ryzykowne, rynek nie jest do końca przewidywalny. Po ostatnich informacjach, że nasza gospodarka jednak ruszyła, widać, jak zmniejszyła się niechęć do inwestowania. Najprostszy i najbezpieczniejszy sposób zdeponowania pieniędzy, to lokaty bankowe. Na tych długoterminowych można wcale nieźle zarobić, ale na pieniądze trzeba będzie poczekać. Wychodzimy z kryzysu i przekonujemy się do inwestowania chociażby w obligacje, ale jest to inwestycja obciążona ryzykiem. Nieruchomości to zaś blokowanie pieniędzy na długo.

Rynek wtórny na pewno trochę ulegnie zahamowaniu, a to z uwagi na ograniczenia kredytowe. Już od tego roku nie można uzyskać kredytu hipotecznego na całą wartość domu czy mieszkania, należy mieć co najmniej 5% wkładu własnego. A w kolejnych latach wkład wzrośnie do 20 procent. Wartość złota spadła zaś przez 8 miesięcy o 30 procent. Także nawet ten kruszec przestał być atrakcyjną formą lokowania pieniędzy. Najwięcej, najpewniej i najszybciej można zyskać na lokatach bankowych. Lokata jest formą oszczędzania dla tradycjonalistów, pewną i bezpieczną, a zysk jest przewidywalny i praktycznie nie ma ryzyka straty. Jedynie czego się możemy obawiać, to że przy lokatach długoterminowych może zmienić się na tyle nasza sytuacja życiowa, ze będziemy zmuszeni do zerwania lokaty i poniesienia tego konsekwencji, czyli zmniejszenia zysku.