Coraz częściej pracodawcy uciekają od zatrudniania pracowników na pełen etat. Jest to duże obciążenie dla pracodawcy, w obecnej, trudnej sytuacji rynku pracy. Pracodawcy często proponują umowę zlecenie lub o dzieło czy formę samozatrudnienia. Takie rozwiązania są czasem szansą dla pracownika pozostania w zakładzie pracy. Gdy osoba jest zagrożona zwolnieniem z uwagi na trudną sytuację finansową zakładu pracy, samozatrudnienie może być jakimś rozwiązaniem dla obydwu stron. Wysoki ZUS, jaki pracodawca jest zobowiązany do odprowadzania, uśmierca wiele etatów. Przerzucenie odpowiedzialności za odprowadzanie składek na ZUS na pracownika, powoduje, ze wybiera on najniższe z możliwych opłaty tego świadczenia, jak i fakt, że bezpośrednie wynagrodzenie pracownika ulega znacznemu podwyższeniu. Ta druga część jest powodem, że wiele osób, z uwagi na doraźne korzyści, decyduje się na samozatrudnienie.

Przyszła emerytura wydaje się dość odległym wydarzeniem, którego obecnie nie bierze się pod uwagę. Najczęściej zwalniani pracownicy negocjują podwyższenie zarobków, jakie będą uzyskiwać na samozatrudnieniu właśnie o kwotę, jaka pracodawca płacił na ZUS. Jawnym ograniczeniem praktyk, by pracodawca zwalniał pracownika z etatu, a potem zatrudniał go jako właściciela firmy jest fakt, że pracownik aby mieć ulgę w płaceniu ZUSu nie może współpracować ze swoim byłym pracodawcą. Chyba, że zdecyduje się na pełną wysokość zusowskiej składki. Wtedy to co innego. Będąc na samozatrudnieniu trzeba z pracodawcą twardo negocjować warunki urlopu i korzystania z zakładowej zniżki przy opłatach za świadczenia zdrowotne. Urlop przy samozatrudnieniu powinien być płatny. Podobnie jak udanie się na zwolnienie. Inna forma wynagrodzenia nie może być powodem innego traktowania pracownika. Niemniej pracodawcy bardzo różnie podchodzą do tego zagadnienia i będziesz miał tyle, ile sobie wynegocjujesz. Warto o tym pamiętać podchodząc do negocjacji. Należy dokładnie wiedzieć, czego się chce, w trakcie rozmów z przyszłym pracodawcą.